Zapach domu
Przypomina o beztroskich latach dzieciństwa, przywołuje najprzyjemniejsze ze wspomnień, potrafi zdominować pozostałe zmysły, dodać sił lub ukoić, przypomnieć bliską osobę lub miejsce oraz podkreślić smak nawet najprostszej potrawy.
Zapach – bo o nim mowa – dla naukowców pozostaje jedynie właściwością związków chemicznych. Jednak żadna, nawet najbardziej precyzyjna definicja nie jest w stanie odzwierciedlić tego, czym może stać się zapach dla wycieńczonej istoty ludzkiej, która w upalny letni dzień wraca z przegrzanego biura, zaliczywszy po drodze dwa supermarkety i trzykilometrowy korek, do azylu swoich czterech ścian.
Warto korzystać z dobrodziejstw ukrytych w zakamarkach mieszkania, na półkach i w słoikach. Spośród wszystkich pomieszczeń w domu to właśnie kuchnia i spiżarnia są wręcz niewyczerpanym źródłem aromatów. Co więcej, coraz częściej przestrzeń przeznaczona do przygotowywania i wspólnego spożywania posiłków staje się prawdziwym sercem domu. Stąd potrzeba zatroszczenia się o dobrą atmosferę w tym miejscu.
Któż z nas nie jest w stanie, niejednokrotnie zaledwie przekroczywszy próg domu, odkryć, co troskliwe ręce przygotowały na obiad? Ileż to razy z zasłoniętymi oczami próbowaliśmy odgadnąć, jaki owoc podsunięto nam pod nos? A któż z nas nie był przywiedziony do kuchni (nawet z drugiego końca mieszkania) aromatem bożonarodzeniowego piernika?
Skoro zapach przygotowywanych potraw, ziół i przypraw jest w stanie natychmiast przeniknąć całe mieszkanie, dlaczego nie spróbować odkryć korzyści płynących z tej właściwości? Oto kilka przykładów:
aby dom wypełnił się przyjemnym, kojącym aromatem, wystarczy pozostawić w rozgrzanym i lekko uchylonym piekarniku kilka kropel olejku waniliowego – jest to sztuczka stosowana przez niektóre agencje nieruchomości, które w ten sposób starają się zachęcić klientów oglądających lokum do zakupu mieszkania o tak przyjemnej atmosferze;
w jadalni, w celu wywołania apetytu, można wykorzystać aromat goździków i cynamonu; podobny efekt dadzą podprażone ziarna kawy;
ponadto dzięki jednemu zapachowi jesteśmy w stanie pozbyć się innego, np. aby wyeliminować z kuchni nieprzyjemną woń pozostałą po gotowaniu lub pieczeniu, należy zagotować w wodzie pot-pouri (suszone płatki kwiatów, owoce); ten prosty napar sprawi, że nieprzyjemne zapachy ustąpią miejsca delikatnemu aromatowi – zdecydowanie lepszemu;
a jeśli mamy ochotę wywołać w kuchni wrażenie świeżości, wystarczy ułożyć na talerzyku cytryny lub pomarańcze pokrojone w plasterki i dorzucić odrobinę rozmarynu;
i jeszcze jeden pomysł – tym razem dla miłośników roślin – założenie (nawet na kuchennym parapecie) małego ogródka skomponowanego z najrozmaitszych ziół i przypraw, które tak łatwo podkreślają smak potraw; potrząśnięte gałązki bazylii, rozmarynu lub mięty momentalnie roztoczą przyjemny zapach, sama zaś mięta posiada bardzo specyficzną właściwość – stymuluje receptory zimna znajdujące się w nosie, przez co wywołuje wrażenie wyjątkowej świeżości i delikatnego chłodu.
Naukowcy wykazali, że to właśnie przez nos dociera do nas aż 80% wrażeń wywoływanych przez posiłek, a odbieranych przez zmysły. Człowiek jest wrażliwy na dziesiątki tysięcy rozmaitych zapachów.
Każdy receptor znajdujący się w nosie jest połączony z mózgiem poprzez nerw zapachowy i jest zdolny do rozpoznawania unikalnych motywów molekularnych. Kombinacja sygnałów wysyłanych przez wspomniane nerwy daje ostateczne wrażenie – odczucie bardziej lub mniej przyjemnego zapachu.
Jednak powróćmy ze świata nauki do praktyki. Chociaż to może wydać się nieco dziwne, zapachy odgrywają istotną rolę nawet przy konstrukcji domu, podczas wyznaczania lokalizacji ścian. Z jednej strony istnieje możliwość wydzielenia osobnej kuchni, która nieco odseparuje świat zapachów (ale i kuchenny nieład) od reszty domu; z drugiej zaś strony coraz częściej stosowanym rozwiązaniem jest konstrukcja tzw. „kuchni otwartej”, połączonej z salonem lub pokojem dziennym, dzięki której zapachy (niestety, także te nieprzyjemne) z łatwością rozejdą się po całym mieszkaniu.
Jak widać, zapach wbrew pozorom dosyć istotnie zaznacza się w sferze naszego samopoczucia, jakości dań czy humoru domowników. Nie bez przyczyny został on nazwany przez architektów „czwartym wymiarem domu”.
Autor: Marta Karnasiewicz
