Dekoracje w mieszkaniu
Umiejętnie dobrane dekoracje mogą sprawić, że nawet najmniejsze lub najbrzydsze mieszkanie zmieni się w przytulne, urocze gniazdko. Natomiast jeśli zarzucimy je bezładnie różnego rodzaju obrazami, bibelotami, makatkami, nawet najpiękniejsze – będzie wyglądało po prostu okropnie.
Rola dekoracji w mieszkaniu jest niebagatelna. Często tylko po jednym spojrzeniu na jego wystrój możemy się przekonać, jakimi osobami są właściciele. Ogólnie przyjęta zasada mówi – im mniej, tym lepiej. Jakikolwiek przesyt w doborze dekoracji jest absolutnie niewskazany, lepsze będą dwa lub trzy drobiazgi, ale wybrane ze smakiem, niż sto innych, nie pasujących zupełnie do stylu mieszkania. Reguła ta sprawdza się zarówno przy np. zakupie obrazów, jak i serwetek, bukietów z kwiatami, różnego rodzaju figurek lub ozdobnych wazoników.
Niezależnie od panującej mody, preferowanego stylu i stanu majątkowego trzeba pamiętać, żeby mieszkania nie przestroić. Zbyt wiele dekoracji sprawia, że zaczyna wyglądać ono jak muzeum – tu obraz, tam obraz, tu rzeźba, tam jeszcze ozdobne puzderko z epoki wiktoriańskiej, na biurku figurki i figurynki. A przecież mieszkanie przede wszystkim powinno być wygodne. Co więcej, ozdobnych przedmiotów nie używa się zbyt często, ponieważ albo są ustawione wyłącznie dla dekoracji, albo zbyt cenne, żeby je dotykać. To sprawia, że szybko pokrywają się kurzem i na zapobiegliwą panią domu czeka kolejna porcja pracy, żeby to wszystko wyczyścić, odkurzyć, wypolerować. Czasem też w domach spotyka się liczne przedmioty pamiątkowe, z zamierzchłej przeszłości, pożółkłe fotografie w dekoracyjnych ramkach, żelazka na duszę, moździerze itd. Rzeczy te nie mają żadnej innej wartości oprócz sentymentalnej, zajmują tylko miejsce i niepotrzebnie zagracają mieszkanie.
Pamiętajmy, że nasze mieszkanie świadczy o nas. Nawet największy bałagan nie zrobi tak złego wrażenia, jak kiczowate dekoracje, ozdoby pokryte kurzem, porozwieszane bez ładu i składu obrazy (nawet najsłynniejsze i najdroższe). Warto więc zadbać o to, by eksponaty znajdowały się w muzeum, śmieci na śmietniku, a w mieszkaniu tylko to, co jest naprawdę ładne lub naprawdę wygodne.
Z obrazami sprawa jest dosyć prosta: w pokoju może wisieć albo jeden duży w ładnej ramce lub kilka mniejszych w ramkach niewielkich i gładkich. Dzieła słynnych mistrzów najlepiej jest powiesić w salonie (pokoju gościnnym, bawialni), czyli w pokoju, który należy właściwie do wszystkich i często przychodzą tam goście. Naturalnie przy doborze obrazu trzeba zwrócić uwagę, czy będzie pasował do stylu wnętrza – raczej nie powiesimy Picassa w otoczeniu ciemnych, staroświeckich mebli, a Tycjana wśród lekkich i zwiewnych nowoczesnych mebelków. W kuchni jeśli już cokolwiek wieszamy, to najlepiej jakąś fotografię przedstawiającą np. kwiaty, owoce, w przedpokoju – jakiś ładny widoczek. Pejzaże i scenerie, nawet klasyczne, będą dobrym wyborem, by udekorować sypialnię. W pokoju dziecinnym natomiast najlepiej jest pozostawić wybór obrazów (bądź obrazków) dziecku lub zawiesić kolorowe, wesołe grafiki.
Popularną dekoracją mieszkania są także różnorodne serwety, serwetki, obrusy; mogą być wykonane na szydełku, na drutach, wyszywane różnymi technikami. Są piękne i potrafią znakomicie przystroić mieszkanie, ale pod jednym warunkiem – zawsze świeże i czyste, wykrochmalone, poza tym – nigdy w nadmiarze, najlepiej barwą dopasowane do koloru mebla, a stylem do ogólnego wystroju mieszkania. W podobny sposób zdobią mieszkanie firanki albo śnieżnobiałe, albo kolorowe, nigdy szare lub pożółkłe.
W wielu mieszkaniach łatwo można dostrzec, że gospodarze kochają wygodę – wszędzie porozkładane są poduszeczki, jaśki, większe i mniejsze poduszki. Podobnie jak w przypadku wszystkich innych dekoracji poduszki świetnie ozdobią pokój, ale pod warunkiem, że będzie ich niewiele, nie będą na każdym kroku przeszkadzać, wpadać ludziom pod nogi, spadać z łóżek itd. Oczywiście nie mogą – nie powinny – być to takie zwykłe poduszki, jakie służą do spania, ale ładne, ozdobne, powleczone w kolorowe poszewki.
Bardzo ciekawym pomysłem na oryginalną dekorację są własnoręcznie wykonywane kompozycje z suchych kwiatów, gałązek, szyszek lub zasuszonych traw. Takie kompozycje można włożyć do wazonu, postawić np. na szafie, od czasu do czasu otrzepując z kurzu, żeby zbyt szybko nie zaczęły przypominać domowych strachów na wróble. Innym sposobem ukazania piękna suchych roślin jest umieszczenie ich za szkłem, opatrzenie ramą i zawieszenie na ścianie zamiast obrazu. Taka dekoracja ma poważną zaletę – nie kurzy się, nie przeszkadza i może wisieć naprawdę długo.
Kwiaty cięte i doniczkowe są urodziwe, ale wymagają dbałości ze strony właścicieli mieszkania. W odróżnieniu od innych dekoracji wiele kwiatów w pokoju, czyli mieszkanie wprost zalane kwiatami nie będzie czynić odstręczającego wrażenia, a wręcz przeciwnie. Trzeba tylko zadbać o regularne podlewanie, nawożenie i przesadzanie kwiatów doniczkowych, cięte należy trzymać zawsze w świeżej wodzie, a będą zdobiły nasz dom jak tylko mogą najpiękniej.
Wszelkiego rodzaju bibeloty, dzbaneczki, figurki, powinny oprócz ozdobnej pełnić rolę również użytkową. A więc na przykład podpierać książki, służyć jako pojemnik na długopisy lub po prostu mieścić bukiet kwiatów. W przeciwnym wypadku niepotrzebnie zagracą mieszkanie, będą się pokrywać kurzem, przewracać i tłuc.
Osobnym przypadkiem są kolekcje – a więc nawet całe szeregi figurek, piesków, kotków, dzbanuszków, zbiory motyli, książki na półkach, itd. Kolekcję trzeba umieć odpowiednio wyeksponować, czyli umiejętnie oświetlić, przeznaczyć na nią np. regał, półkę, zestaw półek, specjalny pokój – nie biurko, stół lub wszelkie wolne powierzchnie w mieszkaniu.
Podsumowując, dekorowanie mieszkania jest dość trudną sztuką, lecz sprawdza się w niej jedna, podstawowa, dość przystępna reguła – im mniej, tym lepiej. Postępując według tej zasady zawsze będziemy posiadać stylowe, eleganckie mieszkanie, niezależnie od panującej mody.
Źródła:
L. Ward, Urządzamy mieszkanie, Warszawa 2004.
M. Claire, Poduszki, Warszawa 2007.
I. Gumowska, ABC dobrego wychowania, Warszawa 1974.
Autor: Anna Łabudzińska
